27 listopada 2020

Gazeta Prawna: „Tuleya: Będą musieli wziąć mnie za mordę”


Udostępnij

„Nie uznaję Izby Dyscyplinarnej i jestem gotowy ponieść tego konsekwencje. Zastanawiam się, czy jak po mnie przyjdą, to będą mnie trzymali na dołku przez 48 godz., czy wymyślą coś innego. Z Igorem Tuleyą rozmawia Magdalena Rigamonti.” „Czekam, aż opozycja ogłosi „Igor Tuleya, nasz kandydat na ministra sprawiedliwości”. No dobrze, to powiem jasno i chyba dość […]


„Nie uznaję Izby Dyscyplinarnej i jestem gotowy ponieść tego konsekwencje. Zastanawiam się, czy jak po mnie przyjdą, to będą mnie trzymali na dołku przez 48 godz., czy wymyślą coś innego. Z Igorem Tuleyą rozmawia Magdalena Rigamonti.”

„Czekam, aż opozycja ogłosi „Igor Tuleya, nasz kandydat na ministra sprawiedliwości”.

No dobrze, to powiem jasno i chyba dość stanowczo: nawet, gdybym miał zarejestrować się jako bezrobotny i korzystać z pomocy darmowych jadłodajni, to nie będę zajmował się polityką. Nigdy! I nie, nie kierują mną ambicje zawodowe, żeby kiedyś zostać nie wiadomo kim w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Ministrem.

Choćby i ministrem sprawiedliwości. To jest oczywiście wykluczone. Zresztą, powiedziałem to już kilka lat temu na Pol’and’Rock Festival i zdania nie zmieniam. Nie zamierzam, nie chcę zmieniać zawodu. Powtarzam: jestem sędzią.

Nieczynnym. Pozbawionym immunitetu. Nie może pan uprawiać swojego zawodu, a więc zmieniła się perspektywa.

To, co się wydarzyło, pokazuje, że rzeczywiście trudno cokolwiek planować. Jednak o własnych wyborach decyduję sam i podejmuję decyzje sam. Mam wolną wolę i wiem, że nie będę ani ministrem sprawiedliwości, ani żadnym urzędnikiem, ani nawet prezesem Trybunału Konstytucyjnego, chociaż kompetencje mam nie mniejsze niż prezes Przyłębska. Polityka mnie nie interesuje. A z polityków to znam tylko Henię Krzywonos i to z czasów, kiedy nie była w polityce, tylko pracowała u rzecznika praw dziecka, a ja byłem rzecznikiem prasowym sądu.

Pan wie, jak wygląda wymiar sprawiedliwości od środka. Pan jest praktykiem, a minister Ziobro teoretykiem.

I bardzo sprawnym, skutecznym politykiem. Mam znów powtórzyć, że moją rolą jest bycie sędzią sądu powszechnego, że nie interesuje mnie stanowisko urzędnicze? Nie wyobrażam sobie też, żebym nagle wskoczył do Sądu Apelacyjnego czy stał się sędzią Sądu Najwyższego. Jakbym miał dzisiaj siedzieć w składzie z sędzią Laskowskim czy prof. Wilińskim, to po prostu byłoby to dziwne. To są dla mnie autorytety. Nominacja prof. Wilińskiego u prezydenta Dudy leżała kilka lat, a to chyba o czymś świadczy. Póki co codziennie bywam w budynku mojego sądu.”

Tekst pochodzi z portalu GazetaPrawna.pl

Pełna treść artykułu: Gazeta Prawna: „Tuleya: Będą musieli wziąć mnie za mordę”